poniedziałek, 20 stycznia 2020

ZIMA

Zima, zima, zima, pada, pada deeeeeszcz.....

Otóż Sycylia zimą dzięki wodzie odżywa. Roślinność może odetchnąć od palącego słońca, góry się zazieleniają, rośnie trawa, nowe liście na drzewach i krzewach owocowych. Widoki naprawdę piękne, soczyste - przypominają trochę naszą wiosnę.

Jest też o wiele więcej słońca niż w Polsce, więcej światła. A dzięki temu dodaje to o wiele więcej enegii do życia.

PROBLEM : JEST ZIMNO.
                 W domach.

W większości ludzie nie mają ogrzewania (np. mój dom) lub jeśli nawet je mają, rzadko je używają - jest to dość droga przyjemność. Poza tym Sycylijczycy z założena wychodzą, że mając dwa miesiące zimy, jakoś to się przetrzyma.
Rozmawiając z żoną brata mojego Alberto, wyznała szczerze, że ona to nawet lubi taki chłodek w domu, czuje się wtedy rześka. Ja tego nie cierpię.

Mi jest po prostu zimno.
W ruch poszedł wentylator z nawiewem ciepłego powietrza. Ale i tak mam na sobie - top na ramiączkach, podkoszulkę z krótkim rękawem, sweter i polar...

W Polsce taki scenariusz ubierania się na cebulkę znamy kiedy musimy wyjść z domu, gdzieś się przemieścić, kiedy jesteśmy na zewnątrz. Ale potem w domu czujemy miłe ciepełko, wystarczy podkoszulka z krótkim rękawkiem. Uczucie rozgrzewania się w łóżku nie istnieje, bo temperatura pod kołdrą jak i nad kołdrą jest raczej podobna (mam tu na myśli wszystkich szczęśliwców posiadających centralne ogrzewanie, najczęściej zamieszkujących w blokach, gdzie ciepło dochodzi nawet rurami!)

Miałam nadzieję, że poczucie bycia pingwinem (ubranym po uszy, aż do skrępowania ruchów aby tylko zachować ciepło) podczas zimy tym razem mnie ominie...

Nie, tutaj pingwinnem jest się w domu :)

Nie wiem nawet co jest lepsze - czy polska czy sycylijska zima?
:)))




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz