"suchy i gorący wiatr wiejący w basenie Morza Śródziemnego.Wieje z kierunków południowego lub południowo-wschodniego, znad Afryki lub Półwyspu Arabskiego, przynosząc znad Sahary i innych pustyń tumany piaszczystego pyłu."
A tłumacząc praktycznie - jak jest scirocco - temperatury wzrastają do około 40 stopni, wilgotność powietrza również, jest tak okropnie gorąco, że człowiek notorycznie się poci i marzy o prysznicu. Jest tak okropnie gorąco, że kropelki potu spływają po czole tworząc strużkę potoku górskiego. Jest tak okropnie gorąco, że spocona koszulka jest notorycznie mokra. Jest tak okropnie gorąco, że ciężko się śpi. Jest tak okropnie gorąco, że mimo dużej ilości wody wlewanej do organizmu, po 3 godzinach próby w niby klimatyzowanym kościele (klima wysiada średnio co 20 min), espresso w przerwie, mózg się po prostu wyłącza. I już nie wiesz czy liczysz pauzy na 3/4 czy 4/4, krzyżyki stają się kasownikami a bemole niespodziewanie wyskakują Ci przed oczami i je grasz... Marzysz o spaniu.
Od trzech dni jest scirocco...
a ja się czuję jak na załączonym obrazku...
